sobota, 30 sierpnia 2014

Informacje

Cześć kochani :* PO prostu jeste meeega dumna z tego że już jest 700 wyświetleń :*
No ale musze wam zrobić przykrą niespodziankę :c
Pewnie na wielu blogasz czytacie właśnie w tym okresie takie informacji. Już w poniedziałek rozpoczęcie roku szkolnego 2014/15. Ja idę do 1 klasy gimnazjum i tam jest mnóstwo nauki. 14 przedmiotów.. masakra ;-;
I nie mogę dokończyć 7 rozdziału pisze i piszę i pewnie skończe za miesiąc xd (żart)
Rozdziały będą się pojawiały o wiele rzadziej jednak BĘDĄ :D XD

Chciałbym podziękować za piękny szablon <3 od Letta Mariposa. Mam nadzieję że Wam również się podoba. Czekam na wasze opinie.

Pozdrawiam ' Kasiula

piątek, 8 sierpnia 2014

Rozdział 6: Ze szczęścia.

-León.. nie zostawiaj  mnie.-szepnęła Castillo
-Nie martw się Violetto jestem przy tobie-powiedział
-No Francesca dawaj dawaj jedziemy do szpitala!-Krzyknął Diego
-Słucham?!~Dlaczego ja?-spytała zaskoczona i oburzona Włoszka.
-No bo ja wypiłem a inni.. no inni nie chcą..
-No dobra bierzcie ich, karetka nie przyjedzie tak szybko.

                                                                    ~,~
Obudziłam się w szpitalu.Nie wiem co się ze mną dzieje.Nagle przyszedł lekarz.
-Dzień Dobry pani Casitillo. Widzę że się pani obudziła. To dobrze lecz mam dla pani nie za wspaniałe wieści.
-Tak słucham pana-spytała zaniepokojona Vilu.
-No więc Na badaniach wyszło że jest pani w 95 % bezpłodna, poprzez strzelenie w pani podbrzusze.Lecz proszę się nie martwić na zapas ponieważ jest małe prawdopodobieństwo że zajdzie pani w ciąże.

Zamarłam jak to nie mogę zajść w ciąże?! Przecież..

Jestem w szpitalu, obok mnie jest kroplówka, czuję się dobrze, lecz wszystko sobie przypominam, przypominam sobie pocałunek z Violettą i całe uczucie które do niej żywię.Tak kocham ją i skoro oddała ten delikatny pacałunek myślę że też czuje do mnie coś wiecęj niż tylko przyjaźń. Muszę do niej iść.

-Cześć Violetta-uśmiechnąłem się szeroko, ale gdy zobaczyłem jej minę wszystko prysło jak bańka mydlana.
-Co się stało? Nie płacz, o co chodzi?
-Llleón, jjja-Gdy zobaczyła te iskierki miłości w jego oczach, stwierdziła że nic mu nie powie.
-Kocham cię-powiedziała z uśmiechem ocierając łzy.
-Violetta ja też cię kocham! Tylko dlaczego płakałaś?-spytał zmartwiony.
-Wiesz, tak ze szczęścia.
-No to dobrze-powiedział Verdas i pocałował młodą Castillo długo i namiętnie.

                                                                 ~`~
Pampampampmapamap ! Tak prezentuje się rozdział 6. Króciótki.. obiecuję  pojawi się 7 rozdział o wiele szybciej będzie bardzoo długi <3
Pozdrawiam 'Kasiula <3


3 kom = 7 rozdział

piątek, 1 sierpnia 2014

Przepraszam :(

Bardzo Was przepraszam że nie dodaję rozdziałów, ale teraz miałam trudny okres w życiu :(
Po za tym mam wrażenie że nikt nie czyta..
Więc mały szantażyk :D 3 komentarze pod ostatnim rozdziałem = kolejny rozdział
Postram się dodawać rozdziały regulrnie ii może nie długo jakiś one shot'ik :D

Pozdrawiam ' Kasiula :D

piątek, 25 lipca 2014

Informacje!

Cześć, chcę Was powiadomić że raz w tygodniu będą się pojawiały rozdziały :)
Pozdrawiam'Kasiula

środa, 23 lipca 2014

Rozdział 5:Tak się bawimy?

-STOP!-krzyknęła Castillo
-O co chodzi?-spytała Cavilla
-Dziewczyny wy idziecie po Leóna, z Fede, Diego i jednym policjantem,dobrze?Ja nie chcę żeby Wam się coś stało, boję się o Was..
-Violetto nami się nie przejmuj, damy radę-powiedziała Ludmiła i uśmiechnęła się lekko.
-No dobrze no to jedźmy!-Pospieszał nas Diego

~`~
-Jestem gotowa,ale obiecaj mi że wypuścisz Leóna.-powiedziała Violetta
-Taak, oczywiście-uśmięchnął się szyderczo.A więc zaczynamy kochana..
-Nioclas, wiesz bardzo prosiłabym cię o seks w łazience nigdy tego tam nie robiłam-powiedziała i uśmiechnęła się słodko.
-Dla ciebie wszystko..ale nie to!Wole na łóżku.
-No proszę na chwilkę w łazience..
-NIE!Albo co mi zalezy..
-Choć koteczku..-po chwili zacheli się całować, Violetta udawała przyjemność a w głębi duszy czuła obrzydzenie.Nagle wokół Nicolasa pojawili się policjanci z bronią.
-Tak się bawimy? Dobrze!-wziął swój pistolet i postrzelił Violetta w brzuch, a ta upadła na ziemię ze łzami w oczach.
-Violetta!-krzyknął Marco-zakójcie go !
-Oj nie nie nie ! -powiedział Nico i zaczął strzelać, lecz po którkkim czasie w drzwiach pojawili się przyjaciele Castillo, gdy León zobaczył całą sytuacje... STRZLIŁ prosto w plecy.
-Jesteś sam, a nas jest więcej-powiedział słaby i wycięczony León.
-Nie tak prędko..-syknął z bólu Nicolas.-Daniel! David!-po chwili pojawili się,dwóch 'byków' którzy zaczęli walczyć z 'ekipą'. Na szczęście wszyscy zdązyli uciec i policja szybko złapała Nicolasa i zabrała na komisariat.
-Violetta!-krzyknął słaby Verdas, widział że do jego oczu napływajął łzy, lecz starał się być dzielny.
-León, jja chce do domu..-powiedziała najciszej jak umiała..
-Już jedziemy do szpitala opatrzą cię i pojedziesz do domu-powiedział po czym delikatnie musnął jej usta.

                                                                               ~`~
Ehh :( Zawaliłam na całej linii nie dość że któciótki rozdział to jeszcze cały spiepszony.. 
Przepraszam :( No dobra ale czekam na komentarze :D
Pozdrawiam 'Kasiula :D

wtorek, 22 lipca 2014

Rozdział 4: Ty decydujesz czy przeżyje.

Młoda Włoszka wsiadła w samochód i od razu pojechała do przyjaciółki.
-Halo?!Violetta słyszysz mnie ? Nic ci nie jest?! Co się stało?-spytała zaniepokojona Francesca
-Jjja.. nie możemy tu dłużej być, León! Musimy go ratować!-wybełkotała Castillo
-Chwila.. Violetta napij się wody i połóż się na chwilę, za kilka minut pojedziemy szukać twojego kuzyna..
-Francesca to nie jest kuzyn! To przyjaciel..nie możemy czekać!Nicolas go zabije!
-O nie! Nicolas?! Co on znowu robi w Buenos Aires?!
-Ja nie wiem! Szybko chodźmy!
Młode kobiety szybko wsiadły w samochód i pojechały do przyjaciela Marco aby namierzył telefon Nicolasa, poniewaz ma takie urządzenie.

-Marco! Musisz namierzyć telefon Nicolasa!
-Jak to? Co tu robi Nicolas?!Dobra nie ważne, ale o co chodzi?-spytał zaskoczony Meksykanin
-Marco,ehh no on porwał mojego przyjaciela chce go zabić-.mówiła coraz ciszej.-on chce go zabić, za to że go zostawiłam..
-Już czekaj !Emm.. -odpowiedział zakłopotany Marco
-Co emm ?! GADAJ !-odpowiedziała zdenerowowana Vilu
-No ja go nie mogę namierzyć prawdopodobnie wyciągnął kartę SIM.
-No to co ja teraz zrobię?! Wiem ! Zadzwonie do nich. Może odbiorą..

-Halo?Nicolas?
-Zadzwoniłaś ksiezniczko. Czego chcesz?-powiedział chamsko Nico
-Co mam zrobić abyś wypuścił Leóna?
-Tak ci zależy na nim?
-Tak Nicolas, ja nie chcę abyś go skrzywdził.. tak jak mnie.-powiedziała ciszej..
-Hmm wiesz jest takie jedno coś.. przespij się ze mną.
-Ale ja nie jestem żadną dziwką!
-Jeżeli chcesz aby twój chłoptaś żył no to musisz, no ale to już teraz ty decydujesz czy przeżyje..
-Hm..Zgadzam się.-Powiedziała odważnie.
-Dobrze skarbeńku zadzwonię jutro słodkich snów.
-Ale czekaj!Obiecaj mi że go nie skrzywdzisz!
-Taa taa blablabla tak obiecuje coś jeszcze ?-Powiedział znudzony Nicolas
-TAK ! Mógłbyś mi go dać do telefonu?-Spytała niepewnie
-Nie ma takiej opcji !Spotkasz się z nim po naszej wspanialej nocy.-rozłączył się.

Cholera! Rozłączył się! Ja nie chcę z nim iśc do łóżka, ale muszę uratować Leóna..co ja mam zrobić?-spytała załamana Violetta,Francesce
-Wiesz jak rozmawiałaś z nim to wpadłam na wspanialy pomysł ! Marco ty jesteś policjantem! Musisz zwołać wszystkich kolegów zrobimy mu niespodziankę.. a Violetta nie będzie musiała z nim iść do łóżka,jeszcze zobaczy że my nie jesteśmy tacy łatwi..-powiedziała Włoszka i uśmiechnęła się szyderczo
-Francesca ja się ciebie boję.-powiedziała Vilu
-Oj tam już mam plan ale to wszystko musi być tajemnicą !
-Słucham?-spytała Castillo
-No więc zwołamy kolegów Marco i zrobimy napaść to znaczy ty wejdziesz do niego do domu i niby pójdziecie do łóżka, jakiś 3 chłopaków pójdzie uwolnić Leóna a ty namówisz Nicolasa że chcesz się kochać w łazience a tam będą chłopaki z bronią..
-Nnno a potem??
-No potem jedni chwycą Nico i zawiozą komisariat a ty z Leónem pojedziecie do domu.-odpowiedziała zadowolona Fran.
-Fran ja nie chce kłopotów i nie chce tego opowiadać Leónowi więc proszę nie mówicie mu tego..
-No ale kiedyś musi się dowiedzieć.-przerwał Marco
-Taak, ja wiem ale powiem mu to w innym czasie.
-Dobra dobra Marco dzwoń po kolegów i jedziemy.
-Francesca!Gdzie my pojedziemy nie mam adresu?!-odpowiedziała Violetta
-Ah, no tak zapomniałam, ale ty też nie musisz na mnie krzyczeć!
-Dziewczyny spokojnie, staralismy się namierzyć telefon Nicolasa, a nie Leóna możemy spróbować.-Wciął się Marco
-No dobrze trzymaj to numer telefonu..
-Hmm..
-Co Hmm ? Masz go ?-spytała Viola z małą nutka nadziei.
-Czekaj...chwilka.... JEST ! Mamy go! Jest na...
-No gdzie?! -krzyknęła Francesca
-Na końcu Buenos Aires.-Dokończył Marco i wydrukował dokładny adres.
-No dobra Marco dzwon do chłopaków a ja dzwonie do Diego, Fede i Ludmi, oni w ogóle się nie odzywają tak są w sobie zakochani że już nie mają czasu na przyjaciół.. egoiści.-powiedziała Fran z sarkazmem.
-Tak dobrze zadzwoń.

Kilka minut później

Dobra wszyscy są?!-spytała Francesca
-Wszyscy !
-Jesteśmy gotowi na wojnę z Nicolasem..
-Francesca to żadna wojna!-skarciła ją Ludmiła
-No może i nie ale ratujemy człowieka..-powiedziała cicho Castillo
-Dobra dobra koniec pogaduszek, Violetta dzwoń do Nicolasa że jesteś gotowa.
-Yhym yhym, tak tak już jadę.-powiedziała Violetta do słuchawki i pojechali pod adres w którym znajdował się Nicolas a inni pojechali do miejsca gdzie znajdował się León.

                                                                          ~`~
Tak prezentuje sie rozdział 4 :) Myślę że wyszedł nieźle, pojawiła się Fedemiła *-* :D Myślę że będzie jeszcze Naxi ale to później. Prosiłabym Was o komentowanie i napisanie jakiegoś pomysłu w komentarzu, ponieważ tracę wenę a nie chcę żeby opowiadanie skończyło się na 20 rozdziale :( HELP :D
Pozdrawiam 'Kasiula :D

niedziela, 20 lipca 2014

Rozdział 3: Zostaw mnie ty skurwysynie !

To on... - powtórzyła przez łzy ..
    -Ale kim on..- nie dokończył bo mu przerwała.-udawaj mojego chłopaka proszę..tylko póki tu jest proszę . -powiedziała i popatrzyła na Leóna tymi czekoladowymi oczami które były zapełnione łzami.
    -Dobrze Violetta tylko proszę nie płacz. -powiedział ocierając jej łzy spływające po jej polikach.
    - O kogo my tu widzimy? Violetta tak długo się nie widzieliśmy.-powiedział i usiadł obok Vilu.
    -Nicolás.. nawet się do mnie mnie zbliżaj nie chce mieć z tobą nic wspólnego.. odejdź i zostaw mnie w spokoju !-Krzyknęła.
-Oj Violu..-Nie dokończył bo Verdas mu przerwał – emm.. przepraszam ale tylko ja mogę mówić do niej Violu, ponieważ to MOJA dziewczyna i uśmiechnął się ironicznie.
-Weź nie wtrącaj się w nasz sprawy gnojku.-odparł Nico
-Ejeje ! Nikt nie ma prawa tak do mnie mówić!Zostaw nas w spokoju popierdoleńcu..
-No co chcesz się bić?!-krzyknął Nicolas
-León ! Przestań nie zniżaj się do jego poziomu!-krzykneła Violetta
-A ty co dziwko?Nie podskakuj, bo wiesz co się może stać.-Uśmiechnął się szyderczo, natomiast Vilu uciekła z restauracji.
-Jak ty możesz być taki okropny dla kobiet?-Powiedział Verdas i pobiegł za Violetta.

-Violetta ! Nie płacz, nie warto ale kto to był?-spytał León
-Jjja, wiesz nie chcę o tym rozmawiać, a teraz muszę już iść, na razie.
-Ej poczekaj!-León otrzymał brak odpowiedzi, widział tylko w oddali jej ciało.

Violetta weszła do ponownie do hotelu i weszła za ladę. Los chciał aby Diego dziś miał do niej mnóstwo spraw, a nie potrafił sobie nic samemu wytłumaczyc.

-Cześć Violetta ! I wiesz jest taka sprawa czy aby na pewno Francesca miała okres? Bo wiesz wczoraj była na mnie wściekła, okłamałaś mnie?Jak mogłaś a ja ci zaufałem-powiedział roztrzęsiony Diego.
-Stop,stop,stop o co chodzi? Aha. A więc tak okłamałam cię,przepraszam, ale Francesca nie pozwoliła mi nic powiedzieć, no ale ci powiem, ale pamiętaj to tajemnica i nie możesz nikomu powiedzieć!
-Nawet Leonowi?
-NAWET ! Nikomu !-Odparła
-No to słucham.
-A więc wymyśliłam ten okres ponieważ... no ona się w Tobie zakochała.. ale boi się ci tego powiedzieć, bo wydaje jej się że nic nie czujesz..
-NAPRAWDĘ?! Muszę jej coś szybko powiedzieć..
-Niee Diego nie mów jej tego !-Za późno, ehh po co ja mu mówiłam ?

                                                                                   ~`~

Po skończonym dniu pracy Violetta weszła do domu i położyła się na łóżku, nagle ktoś zapukał, ignorowała to, ponieważ to była wkurzająca sąsiądka która potrzebowała łyżeczki cukru... nudaa. Następnie zadzwonił León i powiedział że zaraz przyjdzie, dziewczyna zgodziła się bo przy nim czuła się bezpiecznie i nie tak bardzo bała się Nicolasa.
Mijały minuty..czas leciał tak szybko.. Była już 21, a León nadal nie zapukał do jej drzwi, Violetta zadzwoniła usłyszała znajomy głos, lecz to nie był głos Verdasa..
-Hhhalo?- Powiedziała Violetta
-Cześć Violetto-w dali było słychać krzyki Leóna: Puść mnie ty skurwysynie! Co ja ci zrobiłem?!Zostaw mnie ! Potem odezwał się gruby męski głos: Zamknij się albo strzele !
-Gdy Violetta usłyszała te słowa, od razu zrobiło jej się słabo jedyne co zrobiła to zadzwoniła do Francesci.


-Fran słabo mi...León oni go zabiją...

                                                                      ~`~
I tak przezentuje się rozdział 3 :) Nie martwcie się wszystko będzie dobrze a Leonetta, no zobaczycie sami..:) Przepraszam ze taki krótki rozdział ;c
Pozdrawiam 'Kasiula ;D

piątek, 18 lipca 2014

Rozdział 2: To on..

Następny dzień

Młoda Castillo obudziła się w wspaniałej formie. Po prostu czuła się pierwszy raz od kilku dni jest szczęśliwa, pomimo tego że do późna zapierała i suszyła ubrania przystojnego bruneta .Wstała wykonała ranne czynności i ubrała się tak aby powalić Verdasa z nóg, ponieważ po niekąt podobał się jej.
Kobieta weszła do hotelu i czekała aż zadzwoni. W końcu.
-Halo?-powiedziała Castillo
-Eeee... czy to telefon Violetty?
-Tak, to ja León, o ile to ty.-powiedziała i zaczęła się śmiać do telefonu.
-Oczywiście we własnej osobie, a więc kiedy i gdzie się spotkamy?-powiedział bardzo pewny siebie León
-Hmm.. postaram się szybciej skończyć pracę.. poczekaj chwilkę, Francesca czy mogę dziś wyjść wcześniej?=Tak,oczywiście jutro to nadrobisz.-odpowiedziała w tle przyjaciółka.
-No to o 15 w kawiarni 'Pod różą' ? -spytała nieśmiało Vilu
-Tak oczywiście Violu.
-Nikt jeszcze tak do mnie nie mówił..ale to mi odpowiada.-powiedziała z szczęściem wymalowanym na twarzy.
-To dobrze. Do zobaczenia Violetto.-powiedział i rozłączył się.
Ohh jaki on kochany../Verdas weź się w garść, i pokaż jej na co cię stać !
Powiedzieli od razu po zakończeniu rozmowy.

~,~
Godzina 12, Diego wpadł jak burza do hotelu zaczepiając Violettę:
-Cześć Vilu, nie wiesz może czy Francesca zorientowała się że mnie nie ma, zaspałem..
-Wiesz myślę że zauważyła, ale nie powinna cie za to ukarać.-uśmiechnęła się tajemniczo.
-Eee.. czy ja o czymś nie wiem ?-powiedział Fernadez i zaczął się śmiać.
- Diego ! To kobiece sprawy Fran ma... -powiedziała ciszej. ..ona ma okres a gdy ma okres to jest bardzo miła. -wymyśliła coś na poczekaniu.
-Dobra dobra nie wnikam- Powiedział i uciekł nadal się śmiejąc.

-Francesca! Ja już wychodzę. Do zobaczenia jutro!-krzyknęła Castillo i wyszła z ubraniami Leóna.

Gdy weszła do kawiarni zauważyła bruneta czekającego z reklmówką ubrań Diega i bukietem pięknych hortensji.
-Cześć León.-powiedziała niepewnie Castillo.
-Witaj to dla ciebie.-powiedział i puścił jej oczko.-Violetta słodko się zarumieniła.
-Eee.. to twoje rzeczy, wyprane,suche i wyprasowane.-Uśmiechnęła się promiennie i dała mu reklamówkę.
-.....-León coś się stało? Czemu nic nie mówisz?-Powiedziała zaniepokojoną Viola.
-Nnnie nic, tylko trochę mi wstyd bo ty się tak napracowałaś, a ja zwinąłem te ubrania w 'kulkę' i włożyłem do reklamówki.. wstyd mi przepraszam-Powiedział młody Verdas i spuścił głowę w dół.
-Ojj León nic się nie stało, A myślisz że jakie Diego ma ciuchy w szafie? Wszystko wepchnięte na silę, więc dla niego to żadna różnica.-powiedziała i oboje zaczęli się śmiać, po chwili ich wzrok się spotkał, byli zatopieni w swoich oczach, nagle do restauracji wszedł on.
-Patrz to on-powiedziała cicho Vilu, León zauważył że do jej oczu napływają łzy... 

                                                              ~'~

.Myślę że podoba Wam się rozdział :) Pamiętaj : KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ :)
Pozdrawiam ' Kasiula :D




czwartek, 17 lipca 2014

Informacje :)

Cześć kochani :*  Widzę że przybywa coraz więcej wyświetleń ^^ Bardzo mnie to cieszy :*
Uuu w końcu mowy wygląd bloga od SZABLONARNI NATH <3 Dziękuje <3
Emm a więc tak :  Chciałabym Wam przekazać że rozdziały będą się pojawiały z przerwą jedno dniową :)
Prosiłabym Was również o komentowanie, ponieważ mam takie wrażenie że nikt nie czyta ( z resztą co tu czytać jak na razie jest prolog i 1 rozdział, ale co tam :D ) Mam nadzieję że podoba wam się początek opowiadania :)
       Pozdrawiam' Kasiula <3


wtorek, 15 lipca 2014

Rozdział 1: Spotkałaś chłopaka i sie kochaliście?!


Cudowne Buenos Aires, wielki upał i ochota na wyjazd ma plażę. Dziś takie marzenie miał każdy mieszkaniec Argentyny, lecz nie wszyscy mogli z tego skorzystać.

Jedną z nich była Violetta. Jak co dzień rano wyjeżdżała do pracy. Castillo była w wspaniałym humorze oraz pełna energii na nowy dzień. Kobieta wykonując swoje podstawowe czynności tj. wzieła zimy prysznic, wysuszyła włosy, zrobiła z nich pełne wdzięku fale które nadawały włosom zdrowy i zadbany wygląd, zrobiła makijaż, lecz to nie był zwykły makijaż dziś postanowiła zrobić ostrzejszy i seksowniejszy makijaż, w końcu zrozumiała że warto znaleźć sobie chłopaka, ponieważ miała 24 lata a jej jedynym chłopakiem był Damien, który dziś żyje szczęśliwy ze swoją żoną i czeka na swojego syna który nie długo ma przyjść na świat. Violetta bardzo mu tego zazdrościła, ale wiedziała że kiedys też zazna takiej radości .

                                                                       ~,~
Jednak León mógł sobie dziś pozwolić na długie leniuchoanie w łóżku i poleżenie na plaży, ponieważ zrobil sobie wolne. Wiemy jednak że León kochał swoją pracę i pomimo jednodziennego urlopu stwierdzł iż załatwi jedną sprawę związane z zanieśieniem jakiś papierów do pewnego hotelu. Mężczyzna wykonał poranne czynności, postawił włosy na żelu ubrał swoją ulubioną koszulę i wyszedł. Postanowił iż zje coś na mieście.

                                                                     ~,~
Gdy Violetta weszła do hotelu od razu spotkała swoją przyjaciółkę, była to Francesca która od razu zaczeła jej mówić;
-Wiesz Violetta muszę Ci coś powiedzieć
-Tak slucham Cię - powiedziała rozpromieniona Castillo i weszła za ladę w recepcji.
-Ee no wiesz chodzi o to że .. CHWILA ! Dlaczego ty się tak uśmiechasz ? Coś się stało o czymś nie wiem ?Spotkałaś chlopaka i się kochaliście ?! Violetta czemu mi nie powiedziałaś !
-Chwila, chwila Francesca chyba za dużo cukru dziś zjadłaś . .. ja ? Ciekawe z kim miałabym się kochać-prychnęła Violetta,
- A po w ogóle jestem szczęśliwa że .. no tak po prostu. A ty co miałaś mówić ?
-Eee... no ten wiesz widzisz tego chłopaka ? No więc on mi się podoba.. jaki on jest słodkii <3- powiedziała Cavilla i zaczęła przygryzać swoje własne włosy i się do niego uśmiechać..następnie wysłała mu ukradkiem buziaka, którego i tak on nie widział.
-Francesca ? Podoba ci się Diego Fernandez ? Oooo <3 To takie słodkieee .. Francesca się zakochała ! -krzyknęła Violetta.
-Cicho bądź ! Wcale się NIE zakochałam..
-Taa jasne bo ci uwierzę. - powiedziała przez śmiech Vilu

                                                                       ~`~
Szedłem sobie przez ulice BA trzymając w ręce teczkę z dokumentami, a w drugiej karteczkę z adresem hotelu. Doszedłem. Wszedłem do recepcji,
-Przepraszam czy w hotelu znajduje się właścicielka ? Pani Lodovica Cavilla ?- spytał León przeczesując jedną ręką włosy.
-Przykro mi ale Pani Lodovici nie ma, ponieważ wyjechała z mężem na urlop, powinna wrócić za jakiś tydzień-Powiedziała Vilu, przeglądając różne papiery dotyczące uczniów na stażu.
-Coś przekazać ?-podniosła głowę i zobaczyła cudownego mężczyznę który szeroko uśmiechał się do niej.
- Taa... tak . Proszę to są papiery które należy przekazać właścicielce, lecz pod żadnym  pozorem nie można ich otwierać.-ostrzegł ją.
-Yhym dobrze to do widzenia.-uśmiechnęła się promiennie i wyszła aby zrobić sobie kawę.
-Doo.. do widzenia.

15 minut później młoda Castillo wróciła z filiżanka ulubionej kawy. Nie zauważyła Verdasa który chodził po pomieszczeniu w celu czekania na kobietę która poznał przed kilkoma minutami.
Violetta nie zauważając go szła do recpcji patrząc na filiżankę kawy. Nagle León ją zobaczył i podbiegł do niej  :
-Przepraszam że Ci przeszkadzam ale...- w tym momencie Violetta potknęła się i wpadła na Verdasa
-Jejku przepraszam.. nic Ci nie jest ? Chwila co ja gadam przecież poparzyłam cię kawą chodź szybko do mojego gabinetu!-powiedziała, a tym czasem León jęczał z bólu.
Gdy dobiegli Violetta zamknęła drzwi i krzyknęła ;
- Szybko ściągaj to wszytko co masz oblane ! I pobiegła po ręcznik.
Niestety Verdas musiał zostać w samych bokserkach. Na co Violetta przyniosła drugi ręcznik i kazał mu owinąć go wokół pasa, bo przecież w ogóle się nie znali.
-Jej bardzo mi przykro, ale ze mnie niezdara - mówiła wycierając jego tors.
-Nic się nie stało...... ee jak masz na imię ? -spytał
-Violetta miło mi. - Uśmiechnęła się lekko.
-Jestem León  mi również, a więc nic się  nie stało Violetto.-zarumieniła się.
-Wiesz León tu masz moją wizytówkę i ubrania spodnie i koszulę kolegi, zwrócisz mi te ubrania przy okazji.. a ta wizytówka.. zadzwoń do mnie jutro około 12 i się spotkamy, oddam ci ubrania a ty mojego kolegi.
- Wiesz a jak się nazywa ten kolega może go znam? -spytał
- Diego Fernandez wiesz ale nie sądzę żebyś go znał nie dawno przyjechał do BA
-Naprawdę ?! Diego? To mój przyjaciel z czasów dzieciństwa !
-Tak ? Ojej jaki zbieg okoliczności. A więc León zadzwoń do mnie jutro.
-Jasne że zadzwonię do takiej ślicznotki nie zadzwonienie to byłby grzech-powiedział i puścił jej oczko.
Kobieta zarumieniła się, lecz potem zorientowała się co robi wiec powiedziała :
- To do zobaczenia León ! Cześć .
-Tak, na razie -uśmiechnął się promiennie i wyszedł.

                                                               ~`~
Ughh W końcu napisałam myślałam że nie skończę. Wiem rozdział nie jest długi ale to taki wprowadzający :) Pozdrawiam 'Kasiula :D

poniedziałek, 14 lipca 2014

Prolog.

WSZYSCY BOHATEROWIE Z PACZKI VIOLETTY MAJĄ PO 24-26 LAT .

Ona ; Miła, pogodna i sympatyczna. Pracownica w słynnym hotelu państwa Cavilla. Miała chłopaka nazywał się Damien. Byli cudowną parą, lecz to wszystko się skończyło przed 1,5 roku. Uznali że najlepiej będzie gdy się rozstaną, ponieważ ich uczucia wobec drugiej osoby wygasły. Kobieta ta była przyjaciółką Francesci-Córki Państwa Cavilla więc widziały się co najmniej 10 razy w ciągu dnia, ponieważ Francesca pracowała przy barze. Uwielbiały swoje towarzystwo. Violetta miała kilku przyjaciół za to najlepszych pod słońcem, wśród nich byli ; Diego, Ludmiła, Federico,Camila,Naty itp.

On ; Przystojny i pełny wdzięku, pracował jako policjant, ostatnimi mięsocami otrzymywał miano 'Najlepszego Pracownika Miesiąca' co w ogóle nie dziwiło jego kolegów. Prócz pracą uwielbiał motocross, codziennie po pracy przychodził na tor i tam się 'odprężał '. Mężczyzna nie znalazł drugiej połówki, choć każda kobieta się za nim oglądała, wiedział że ten czas nadejdzie, ale nie sądził że tak szybko..

Violetta i León się nie znali, ale nie na długo ich spotkanie odmieni całe ich życie.. Ich znajomi też dadzą o sobie znać i gdy tylko się dowiedzą że coś jest na rzeczy od razu będą chcieli połączyć dwóch dalekich znajomych. :)

Nigdy nie pomyśleli by iż poznają swoją miłość do końca życia na zwykłej recepcji, a jednak...


    Już jutro pojawi się 1 rozdział :) Zapraszam
                                                         ' Kasiula :*

Powitanie :)

Cześć jest to blog o Violettcie :)
 Jestem meega szczęśliwa że mogłam go założyć :) Mam meeega wenę na opowiadanie którego juszcze nie było :D To opowiadanie będzie inne niż oryginalna Violetta na Disney Channel nie będzie STUDIA ON BEAT, ale nie martwcie się :) W końcu odkryją swoje zamiłowanie do muzyki ♥

Wiem wiem wygląd bloga nie jest za wspaniały ale z dnia na dzień będę to zmieniać i myśleć jak by zrobić ładny nagłówek :)

Myślę, że choć trochę waz zachęciłam do czytania :)
  Pozdrawiam Kasiula :D