piątek, 18 lipca 2014

Rozdział 2: To on..

Następny dzień

Młoda Castillo obudziła się w wspaniałej formie. Po prostu czuła się pierwszy raz od kilku dni jest szczęśliwa, pomimo tego że do późna zapierała i suszyła ubrania przystojnego bruneta .Wstała wykonała ranne czynności i ubrała się tak aby powalić Verdasa z nóg, ponieważ po niekąt podobał się jej.
Kobieta weszła do hotelu i czekała aż zadzwoni. W końcu.
-Halo?-powiedziała Castillo
-Eeee... czy to telefon Violetty?
-Tak, to ja León, o ile to ty.-powiedziała i zaczęła się śmiać do telefonu.
-Oczywiście we własnej osobie, a więc kiedy i gdzie się spotkamy?-powiedział bardzo pewny siebie León
-Hmm.. postaram się szybciej skończyć pracę.. poczekaj chwilkę, Francesca czy mogę dziś wyjść wcześniej?=Tak,oczywiście jutro to nadrobisz.-odpowiedziała w tle przyjaciółka.
-No to o 15 w kawiarni 'Pod różą' ? -spytała nieśmiało Vilu
-Tak oczywiście Violu.
-Nikt jeszcze tak do mnie nie mówił..ale to mi odpowiada.-powiedziała z szczęściem wymalowanym na twarzy.
-To dobrze. Do zobaczenia Violetto.-powiedział i rozłączył się.
Ohh jaki on kochany../Verdas weź się w garść, i pokaż jej na co cię stać !
Powiedzieli od razu po zakończeniu rozmowy.

~,~
Godzina 12, Diego wpadł jak burza do hotelu zaczepiając Violettę:
-Cześć Vilu, nie wiesz może czy Francesca zorientowała się że mnie nie ma, zaspałem..
-Wiesz myślę że zauważyła, ale nie powinna cie za to ukarać.-uśmiechnęła się tajemniczo.
-Eee.. czy ja o czymś nie wiem ?-powiedział Fernadez i zaczął się śmiać.
- Diego ! To kobiece sprawy Fran ma... -powiedziała ciszej. ..ona ma okres a gdy ma okres to jest bardzo miła. -wymyśliła coś na poczekaniu.
-Dobra dobra nie wnikam- Powiedział i uciekł nadal się śmiejąc.

-Francesca! Ja już wychodzę. Do zobaczenia jutro!-krzyknęła Castillo i wyszła z ubraniami Leóna.

Gdy weszła do kawiarni zauważyła bruneta czekającego z reklmówką ubrań Diega i bukietem pięknych hortensji.
-Cześć León.-powiedziała niepewnie Castillo.
-Witaj to dla ciebie.-powiedział i puścił jej oczko.-Violetta słodko się zarumieniła.
-Eee.. to twoje rzeczy, wyprane,suche i wyprasowane.-Uśmiechnęła się promiennie i dała mu reklamówkę.
-.....-León coś się stało? Czemu nic nie mówisz?-Powiedziała zaniepokojoną Viola.
-Nnnie nic, tylko trochę mi wstyd bo ty się tak napracowałaś, a ja zwinąłem te ubrania w 'kulkę' i włożyłem do reklamówki.. wstyd mi przepraszam-Powiedział młody Verdas i spuścił głowę w dół.
-Ojj León nic się nie stało, A myślisz że jakie Diego ma ciuchy w szafie? Wszystko wepchnięte na silę, więc dla niego to żadna różnica.-powiedziała i oboje zaczęli się śmiać, po chwili ich wzrok się spotkał, byli zatopieni w swoich oczach, nagle do restauracji wszedł on.
-Patrz to on-powiedziała cicho Vilu, León zauważył że do jej oczu napływają łzy... 

                                                              ~'~

.Myślę że podoba Wam się rozdział :) Pamiętaj : KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ :)
Pozdrawiam ' Kasiula :D




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz