Następny
dzień
Młoda
Castillo obudziła się w wspaniałej formie. Po prostu czuła się
pierwszy raz od kilku dni jest szczęśliwa, pomimo tego że do późna
zapierała i suszyła ubrania przystojnego bruneta .Wstała wykonała
ranne czynności i ubrała się tak aby powalić Verdasa z nóg,
ponieważ po niekąt podobał się jej.
Kobieta
weszła do hotelu i czekała aż zadzwoni. W końcu.
-Halo?-powiedziała
Castillo
-Eeee...
czy to telefon Violetty?
-Tak,
to ja León, o ile to ty.-powiedziała i zaczęła się śmiać do
telefonu.
-Oczywiście
we własnej osobie, a więc kiedy i gdzie się spotkamy?-powiedział
bardzo pewny siebie León
-Hmm..
postaram się szybciej skończyć pracę.. poczekaj chwilkę,
Francesca czy mogę dziś wyjść wcześniej?=Tak,oczywiście jutro
to nadrobisz.-odpowiedziała w tle przyjaciółka.
-No
to o 15 w kawiarni 'Pod różą' ? -spytała nieśmiało Vilu
-Tak
oczywiście Violu.
-Nikt
jeszcze tak do mnie nie mówił..ale to mi odpowiada.-powiedziała z
szczęściem wymalowanym na twarzy.
-To
dobrze. Do zobaczenia Violetto.-powiedział i rozłączył się.
Ohh
jaki on kochany../Verdas weź się w garść, i pokaż jej na co cię
stać !
Powiedzieli
od razu po zakończeniu rozmowy.
~,~
Godzina
12, Diego wpadł jak burza do hotelu zaczepiając Violettę:
-Cześć
Vilu, nie wiesz może czy Francesca zorientowała się że mnie nie
ma, zaspałem..
-Eee..
czy ja o czymś nie wiem ?-powiedział Fernadez i zaczął się
śmiać.
-
Diego ! To kobiece sprawy Fran ma... -powiedziała ciszej. ..ona ma
okres a gdy ma okres to jest bardzo miła. -wymyśliła coś na
poczekaniu.
-Dobra
dobra nie wnikam- Powiedział i uciekł nadal się śmiejąc.
-Francesca!
Ja już wychodzę. Do zobaczenia jutro!-krzyknęła Castillo i wyszła
z ubraniami Leóna.
Gdy
weszła do kawiarni zauważyła bruneta czekającego z reklmówką
ubrań Diega i bukietem pięknych hortensji.
-Witaj
to dla ciebie.-powiedział i puścił jej oczko.-Violetta słodko się
zarumieniła.
-Eee..
to twoje rzeczy, wyprane,suche i wyprasowane.-Uśmiechnęła się
promiennie i dała mu reklamówkę.
-.....-León
coś się stało? Czemu nic nie mówisz?-Powiedziała zaniepokojoną
Viola.
-Nnnie
nic, tylko trochę mi wstyd bo ty się tak napracowałaś, a ja
zwinąłem te ubrania w 'kulkę' i włożyłem do reklamówki.. wstyd
mi przepraszam-Powiedział młody Verdas i spuścił głowę w dół.
-Ojj
León nic się nie stało, A myślisz że jakie Diego ma ciuchy w
szafie? Wszystko wepchnięte na silę, więc dla niego to żadna
różnica.-powiedziała i oboje zaczęli się śmiać, po chwili ich
wzrok się spotkał, byli zatopieni w swoich oczach, nagle do
restauracji wszedł on.
-Patrz
to on-powiedziała cicho Vilu, León zauważył że do jej oczu
napływają łzy...
~'~
.Myślę że podoba Wam się rozdział :) Pamiętaj : KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ :)
.Myślę że podoba Wam się rozdział :) Pamiętaj : KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ :)
Pozdrawiam ' Kasiula :D


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz