wtorek, 22 lipca 2014

Rozdział 4: Ty decydujesz czy przeżyje.

Młoda Włoszka wsiadła w samochód i od razu pojechała do przyjaciółki.
-Halo?!Violetta słyszysz mnie ? Nic ci nie jest?! Co się stało?-spytała zaniepokojona Francesca
-Jjja.. nie możemy tu dłużej być, León! Musimy go ratować!-wybełkotała Castillo
-Chwila.. Violetta napij się wody i połóż się na chwilę, za kilka minut pojedziemy szukać twojego kuzyna..
-Francesca to nie jest kuzyn! To przyjaciel..nie możemy czekać!Nicolas go zabije!
-O nie! Nicolas?! Co on znowu robi w Buenos Aires?!
-Ja nie wiem! Szybko chodźmy!
Młode kobiety szybko wsiadły w samochód i pojechały do przyjaciela Marco aby namierzył telefon Nicolasa, poniewaz ma takie urządzenie.

-Marco! Musisz namierzyć telefon Nicolasa!
-Jak to? Co tu robi Nicolas?!Dobra nie ważne, ale o co chodzi?-spytał zaskoczony Meksykanin
-Marco,ehh no on porwał mojego przyjaciela chce go zabić-.mówiła coraz ciszej.-on chce go zabić, za to że go zostawiłam..
-Już czekaj !Emm.. -odpowiedział zakłopotany Marco
-Co emm ?! GADAJ !-odpowiedziała zdenerowowana Vilu
-No ja go nie mogę namierzyć prawdopodobnie wyciągnął kartę SIM.
-No to co ja teraz zrobię?! Wiem ! Zadzwonie do nich. Może odbiorą..

-Halo?Nicolas?
-Zadzwoniłaś ksiezniczko. Czego chcesz?-powiedział chamsko Nico
-Co mam zrobić abyś wypuścił Leóna?
-Tak ci zależy na nim?
-Tak Nicolas, ja nie chcę abyś go skrzywdził.. tak jak mnie.-powiedziała ciszej..
-Hmm wiesz jest takie jedno coś.. przespij się ze mną.
-Ale ja nie jestem żadną dziwką!
-Jeżeli chcesz aby twój chłoptaś żył no to musisz, no ale to już teraz ty decydujesz czy przeżyje..
-Hm..Zgadzam się.-Powiedziała odważnie.
-Dobrze skarbeńku zadzwonię jutro słodkich snów.
-Ale czekaj!Obiecaj mi że go nie skrzywdzisz!
-Taa taa blablabla tak obiecuje coś jeszcze ?-Powiedział znudzony Nicolas
-TAK ! Mógłbyś mi go dać do telefonu?-Spytała niepewnie
-Nie ma takiej opcji !Spotkasz się z nim po naszej wspanialej nocy.-rozłączył się.

Cholera! Rozłączył się! Ja nie chcę z nim iśc do łóżka, ale muszę uratować Leóna..co ja mam zrobić?-spytała załamana Violetta,Francesce
-Wiesz jak rozmawiałaś z nim to wpadłam na wspanialy pomysł ! Marco ty jesteś policjantem! Musisz zwołać wszystkich kolegów zrobimy mu niespodziankę.. a Violetta nie będzie musiała z nim iść do łóżka,jeszcze zobaczy że my nie jesteśmy tacy łatwi..-powiedziała Włoszka i uśmiechnęła się szyderczo
-Francesca ja się ciebie boję.-powiedziała Vilu
-Oj tam już mam plan ale to wszystko musi być tajemnicą !
-Słucham?-spytała Castillo
-No więc zwołamy kolegów Marco i zrobimy napaść to znaczy ty wejdziesz do niego do domu i niby pójdziecie do łóżka, jakiś 3 chłopaków pójdzie uwolnić Leóna a ty namówisz Nicolasa że chcesz się kochać w łazience a tam będą chłopaki z bronią..
-Nnno a potem??
-No potem jedni chwycą Nico i zawiozą komisariat a ty z Leónem pojedziecie do domu.-odpowiedziała zadowolona Fran.
-Fran ja nie chce kłopotów i nie chce tego opowiadać Leónowi więc proszę nie mówicie mu tego..
-No ale kiedyś musi się dowiedzieć.-przerwał Marco
-Taak, ja wiem ale powiem mu to w innym czasie.
-Dobra dobra Marco dzwoń po kolegów i jedziemy.
-Francesca!Gdzie my pojedziemy nie mam adresu?!-odpowiedziała Violetta
-Ah, no tak zapomniałam, ale ty też nie musisz na mnie krzyczeć!
-Dziewczyny spokojnie, staralismy się namierzyć telefon Nicolasa, a nie Leóna możemy spróbować.-Wciął się Marco
-No dobrze trzymaj to numer telefonu..
-Hmm..
-Co Hmm ? Masz go ?-spytała Viola z małą nutka nadziei.
-Czekaj...chwilka.... JEST ! Mamy go! Jest na...
-No gdzie?! -krzyknęła Francesca
-Na końcu Buenos Aires.-Dokończył Marco i wydrukował dokładny adres.
-No dobra Marco dzwon do chłopaków a ja dzwonie do Diego, Fede i Ludmi, oni w ogóle się nie odzywają tak są w sobie zakochani że już nie mają czasu na przyjaciół.. egoiści.-powiedziała Fran z sarkazmem.
-Tak dobrze zadzwoń.

Kilka minut później

Dobra wszyscy są?!-spytała Francesca
-Wszyscy !
-Jesteśmy gotowi na wojnę z Nicolasem..
-Francesca to żadna wojna!-skarciła ją Ludmiła
-No może i nie ale ratujemy człowieka..-powiedziała cicho Castillo
-Dobra dobra koniec pogaduszek, Violetta dzwoń do Nicolasa że jesteś gotowa.
-Yhym yhym, tak tak już jadę.-powiedziała Violetta do słuchawki i pojechali pod adres w którym znajdował się Nicolas a inni pojechali do miejsca gdzie znajdował się León.

                                                                          ~`~
Tak prezentuje sie rozdział 4 :) Myślę że wyszedł nieźle, pojawiła się Fedemiła *-* :D Myślę że będzie jeszcze Naxi ale to później. Prosiłabym Was o komentowanie i napisanie jakiegoś pomysłu w komentarzu, ponieważ tracę wenę a nie chcę żeby opowiadanie skończyło się na 20 rozdziale :( HELP :D
Pozdrawiam 'Kasiula :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz