wtorek, 15 lipca 2014

Rozdział 1: Spotkałaś chłopaka i sie kochaliście?!


Cudowne Buenos Aires, wielki upał i ochota na wyjazd ma plażę. Dziś takie marzenie miał każdy mieszkaniec Argentyny, lecz nie wszyscy mogli z tego skorzystać.

Jedną z nich była Violetta. Jak co dzień rano wyjeżdżała do pracy. Castillo była w wspaniałym humorze oraz pełna energii na nowy dzień. Kobieta wykonując swoje podstawowe czynności tj. wzieła zimy prysznic, wysuszyła włosy, zrobiła z nich pełne wdzięku fale które nadawały włosom zdrowy i zadbany wygląd, zrobiła makijaż, lecz to nie był zwykły makijaż dziś postanowiła zrobić ostrzejszy i seksowniejszy makijaż, w końcu zrozumiała że warto znaleźć sobie chłopaka, ponieważ miała 24 lata a jej jedynym chłopakiem był Damien, który dziś żyje szczęśliwy ze swoją żoną i czeka na swojego syna który nie długo ma przyjść na świat. Violetta bardzo mu tego zazdrościła, ale wiedziała że kiedys też zazna takiej radości .

                                                                       ~,~
Jednak León mógł sobie dziś pozwolić na długie leniuchoanie w łóżku i poleżenie na plaży, ponieważ zrobil sobie wolne. Wiemy jednak że León kochał swoją pracę i pomimo jednodziennego urlopu stwierdzł iż załatwi jedną sprawę związane z zanieśieniem jakiś papierów do pewnego hotelu. Mężczyzna wykonał poranne czynności, postawił włosy na żelu ubrał swoją ulubioną koszulę i wyszedł. Postanowił iż zje coś na mieście.

                                                                     ~,~
Gdy Violetta weszła do hotelu od razu spotkała swoją przyjaciółkę, była to Francesca która od razu zaczeła jej mówić;
-Wiesz Violetta muszę Ci coś powiedzieć
-Tak slucham Cię - powiedziała rozpromieniona Castillo i weszła za ladę w recepcji.
-Ee no wiesz chodzi o to że .. CHWILA ! Dlaczego ty się tak uśmiechasz ? Coś się stało o czymś nie wiem ?Spotkałaś chlopaka i się kochaliście ?! Violetta czemu mi nie powiedziałaś !
-Chwila, chwila Francesca chyba za dużo cukru dziś zjadłaś . .. ja ? Ciekawe z kim miałabym się kochać-prychnęła Violetta,
- A po w ogóle jestem szczęśliwa że .. no tak po prostu. A ty co miałaś mówić ?
-Eee... no ten wiesz widzisz tego chłopaka ? No więc on mi się podoba.. jaki on jest słodkii <3- powiedziała Cavilla i zaczęła przygryzać swoje własne włosy i się do niego uśmiechać..następnie wysłała mu ukradkiem buziaka, którego i tak on nie widział.
-Francesca ? Podoba ci się Diego Fernandez ? Oooo <3 To takie słodkieee .. Francesca się zakochała ! -krzyknęła Violetta.
-Cicho bądź ! Wcale się NIE zakochałam..
-Taa jasne bo ci uwierzę. - powiedziała przez śmiech Vilu

                                                                       ~`~
Szedłem sobie przez ulice BA trzymając w ręce teczkę z dokumentami, a w drugiej karteczkę z adresem hotelu. Doszedłem. Wszedłem do recepcji,
-Przepraszam czy w hotelu znajduje się właścicielka ? Pani Lodovica Cavilla ?- spytał León przeczesując jedną ręką włosy.
-Przykro mi ale Pani Lodovici nie ma, ponieważ wyjechała z mężem na urlop, powinna wrócić za jakiś tydzień-Powiedziała Vilu, przeglądając różne papiery dotyczące uczniów na stażu.
-Coś przekazać ?-podniosła głowę i zobaczyła cudownego mężczyznę który szeroko uśmiechał się do niej.
- Taa... tak . Proszę to są papiery które należy przekazać właścicielce, lecz pod żadnym  pozorem nie można ich otwierać.-ostrzegł ją.
-Yhym dobrze to do widzenia.-uśmiechnęła się promiennie i wyszła aby zrobić sobie kawę.
-Doo.. do widzenia.

15 minut później młoda Castillo wróciła z filiżanka ulubionej kawy. Nie zauważyła Verdasa który chodził po pomieszczeniu w celu czekania na kobietę która poznał przed kilkoma minutami.
Violetta nie zauważając go szła do recpcji patrząc na filiżankę kawy. Nagle León ją zobaczył i podbiegł do niej  :
-Przepraszam że Ci przeszkadzam ale...- w tym momencie Violetta potknęła się i wpadła na Verdasa
-Jejku przepraszam.. nic Ci nie jest ? Chwila co ja gadam przecież poparzyłam cię kawą chodź szybko do mojego gabinetu!-powiedziała, a tym czasem León jęczał z bólu.
Gdy dobiegli Violetta zamknęła drzwi i krzyknęła ;
- Szybko ściągaj to wszytko co masz oblane ! I pobiegła po ręcznik.
Niestety Verdas musiał zostać w samych bokserkach. Na co Violetta przyniosła drugi ręcznik i kazał mu owinąć go wokół pasa, bo przecież w ogóle się nie znali.
-Jej bardzo mi przykro, ale ze mnie niezdara - mówiła wycierając jego tors.
-Nic się nie stało...... ee jak masz na imię ? -spytał
-Violetta miło mi. - Uśmiechnęła się lekko.
-Jestem León  mi również, a więc nic się  nie stało Violetto.-zarumieniła się.
-Wiesz León tu masz moją wizytówkę i ubrania spodnie i koszulę kolegi, zwrócisz mi te ubrania przy okazji.. a ta wizytówka.. zadzwoń do mnie jutro około 12 i się spotkamy, oddam ci ubrania a ty mojego kolegi.
- Wiesz a jak się nazywa ten kolega może go znam? -spytał
- Diego Fernandez wiesz ale nie sądzę żebyś go znał nie dawno przyjechał do BA
-Naprawdę ?! Diego? To mój przyjaciel z czasów dzieciństwa !
-Tak ? Ojej jaki zbieg okoliczności. A więc León zadzwoń do mnie jutro.
-Jasne że zadzwonię do takiej ślicznotki nie zadzwonienie to byłby grzech-powiedział i puścił jej oczko.
Kobieta zarumieniła się, lecz potem zorientowała się co robi wiec powiedziała :
- To do zobaczenia León ! Cześć .
-Tak, na razie -uśmiechnął się promiennie i wyszedł.

                                                               ~`~
Ughh W końcu napisałam myślałam że nie skończę. Wiem rozdział nie jest długi ale to taki wprowadzający :) Pozdrawiam 'Kasiula :D

1 komentarz: