To
on... - powtórzyła przez łzy ..
-Ale
kim on..- nie dokończył bo mu przerwała.-udawaj mojego chłopaka
proszę..tylko póki tu jest proszę . -powiedziała i popatrzyła
na Leóna tymi czekoladowymi oczami które były zapełnione łzami.
-Dobrze
Violetta tylko proszę nie płacz. -powiedział ocierając jej łzy
spływające po jej polikach.
-
O kogo my tu widzimy? Violetta tak długo się nie
widzieliśmy.-powiedział i usiadł obok Vilu.
-Oj
Violu..-Nie dokończył bo Verdas mu przerwał – emm.. przepraszam
ale tylko ja mogę mówić do niej Violu, ponieważ to MOJA
dziewczyna i uśmiechnął się ironicznie.
-Weź
nie wtrącaj się w nasz sprawy gnojku.-odparł Nico
-Ejeje
! Nikt nie ma prawa tak do mnie mówić!Zostaw nas w spokoju
popierdoleńcu..
-No
co chcesz się bić?!-krzyknął Nicolas
-León
! Przestań nie zniżaj się do jego poziomu!-krzykneła Violetta
-A
ty co dziwko?Nie podskakuj, bo wiesz co się może stać.-Uśmiechnął
się szyderczo, natomiast Vilu uciekła z restauracji.
-Jak
ty możesz być taki okropny dla kobiet?-Powiedział Verdas i pobiegł
za Violetta.
-Violetta
! Nie płacz, nie warto ale kto to był?-spytał León
-Jjja,
wiesz nie chcę o tym rozmawiać, a teraz muszę już iść, na
razie.
-Ej
poczekaj!-León otrzymał brak odpowiedzi, widział tylko w oddali
jej ciało.
Violetta
weszła do ponownie do hotelu i weszła za ladę. Los chciał aby
Diego dziś miał do niej mnóstwo spraw, a nie potrafił sobie nic
samemu wytłumaczyc.
-Cześć
Violetta ! I wiesz jest taka sprawa czy aby na pewno Francesca miała
okres? Bo wiesz wczoraj była na mnie wściekła, okłamałaś
mnie?Jak mogłaś a ja ci zaufałem-powiedział roztrzęsiony Diego.
-Stop,stop,stop
o co chodzi? Aha. A więc tak okłamałam cię,przepraszam, ale
Francesca nie pozwoliła mi nic powiedzieć, no ale ci powiem, ale
pamiętaj to tajemnica i nie możesz nikomu powiedzieć!
-Nawet
Leonowi?
-NAWET
! Nikomu !-Odparła
-No
to słucham.
-A
więc wymyśliłam ten okres ponieważ... no ona się w Tobie
zakochała.. ale boi się ci tego powiedzieć, bo wydaje jej się że
nic nie czujesz..
-NAPRAWDĘ?!
Muszę jej coś szybko powiedzieć..
-Niee
Diego nie mów jej tego !-Za późno, ehh po co ja mu mówiłam ?
~`~
~`~
Po
skończonym dniu pracy Violetta weszła do domu i położyła się na
łóżku, nagle ktoś zapukał, ignorowała to, ponieważ to była
wkurzająca sąsiądka która potrzebowała łyżeczki cukru...
nudaa. Następnie zadzwonił León i powiedział że zaraz przyjdzie,
dziewczyna zgodziła się bo przy nim czuła się bezpiecznie i nie
tak bardzo bała się Nicolasa.
Mijały
minuty..czas leciał tak szybko.. Była już 21, a León nadal nie
zapukał do jej drzwi, Violetta zadzwoniła usłyszała znajomy głos,
lecz to nie był głos Verdasa..
-Hhhalo?-
Powiedziała Violetta
-Cześć
Violetto-w dali było słychać krzyki Leóna: Puść mnie ty
skurwysynie! Co ja ci zrobiłem?!Zostaw mnie ! Potem odezwał się
gruby męski głos: Zamknij się albo strzele !
-Gdy
Violetta usłyszała te słowa, od razu zrobiło jej się słabo
jedyne co zrobiła to zadzwoniła do Francesci.
-Fran
słabo mi...León oni go zabiją...
~`~
I tak przezentuje się rozdział 3 :) Nie martwcie się wszystko będzie dobrze a Leonetta, no zobaczycie sami..:) Przepraszam ze taki krótki rozdział ;c
Pozdrawiam 'Kasiula ;D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz